Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 kwietnia 2014

Tego jeszcze u mnie nie było- ZIELONA carbonara

Dlaczego gołębie są tak wkurzające, szczególnie o 5 rano, kiedy z uporem osła siedzą na parapecie i gruchają. Owszem lubię śpiew ptaków szczególnie kiedy rano zdarza mi się iść przez Planty na uczelnię. Pamiętam też jak w dzieciństwie jeździłam z tatą na ryby przed świtem , można było wtedy usłyszeć naprawdę piękne trele i śpiewy..., ale nie było tam gołębi...  całe szczęście. 
Po tak źle zaczętym dniu oraz przemarznięciu do szpiku kości wracam do mieszkania i robię obiad z pozostałości w mojej lodówce. O dziwo na mojej półce odnalazłam kawałek boczku (skarb studenta). Jak boczek to CARBONARA, ale na poprawę humoru trzeba było coś dodać, więc dzisiaj moja carbonara przybrała kolory wiosny!


Składniki:
- garść pełnoziarnistego spaghetti 
- 100 g boczku
- 180 g śmietany 18%
- 2 jajka
- świeża natka pietruszki
- 6 listków bazylii
- przyprawy (sól czosnkowa, biały pieprz)

Dodatki:
- ziarna dyni
- 2 listki bazylii

Wykonanie:
Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Boczek kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzaną patelnię, aby wytopić tłuszcz. Do wysokiego naczynia wlewamy śmietanę, wbijamy jajka oraz wrzucamy umytą natkę i listki bazylii wszystko blenderujemy, na końcu przyprawiamy. Ugotowany makaron wrzucamy na patelnię, do boczku chwilę zasmażamy. Następnie zawartość patelni wsypujemy do garnka z makaronu i zalewamy przygotowanym sosem. Zapiekamy ok. 7 min, cały czas mieszając. W międzyczasie myjemy patelnię po boczku, wycieramy i prażymy na niej ziarna słonecznika.



niedziela, 6 kwietnia 2014

Kokosowo- makaronowa sałatka owocowa

Po wyprawie do Kielc jeszcze zmęczona, ale zadowolona. Jedni wygrali, drudzy przegrali jak to zawsze bywa. Mała rada dla działu promocji miasta: zacznijcie promować Halę Legionów wśród swoich mieszkańców, bo nie wiedzą oni ani że tak się nazywa ani gdzie się znajduje. A może to my po prostu miałyśmy pecha i trafiałyśmy na niezorientowanych? Ciężko stwierdzić :) Nie zmienia to faktu, że byłyśmy oszołomione, gdyż nie często zdarza się, aby miasto miało w najwyższych ligach dwóch różnych dyscyplin halowych swoich przedstawicieli (Vive Targi Kielce, Effector Kielce), a kibice musieli błądzić w poszukiwaniach hali sportowej.
Po tych wszystkich przeżyciach przyda się pozyskać trochę energii do pracy, dlatego na II śniadanie serwuję sałatkę kokosowo- makaronową. Połączenie niebanalne, a sposób podania... śmiało można pokusić się o zrobienie takiej na pierwszą imprezę po zakończeniu Wielkiego Postu, gościom na pewno się spodoba. Największy problem był z kokosem, ale dwie silne pary kobiecych rąk dały radę!


Składniki na 2 porcje:
- garść makaronu muszelki MALMA
- 1 kiwi
- 1 gruszka
- 1 kokos
- 2  łyżki borówki amerykańskiej
- 1 łyżeczka syropy o smaku wanilii
- odrobina cukru trzcinowego


Wykonanie:
Zaczynamy od wylania z kokosa mleczka, na którym gotujemy makaron. Kokos przepoławiamy i wycinamy owoc, zostawiając białą cienką warstwę. Kiwi, gruszkę oraz wycięty z kokosa owoc kroimy w kostkę. W misce mieszamy owoce z ugotowanym makaronem i polewamy syropem oraz posypujemy cukrem. Sałatkę przekładamy do łusek kokosa.



piątek, 14 lutego 2014

Makaronowa zapiekanka z kurczakiem, brokułem i kalafiorem

Na dzisiejszy obiad zdecydowałam się przygotować zapiekankę. Makaron i kurczak to połączenie idealne- jak dla mnie, do tego duetu wystarczy dobrać ulubione warzywa, tak żeby było zdrowo i kolorowo.


Składniki:
- pierś z kurczaka (ok. 0,5 kg)
- makaron małe muszelki(40 dag)
- brokuł (500 g)
- kalafior (500 g)
- 20 dag sera żółtego 
- 1 jajko
- 5 łyżek śmietany 12%
- 3 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek
- przyprawy (sól, pieprz, przyprawa do kurczaka, papryka słodka)



Wykonanie: 
Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Brokuł i kalafior dzielimy na mniejsze różyczki i wrzucamy do wrzącej osolonej wody, do dwóch osobnych ganków. Brokuł gotujemy ok. 5 min, natomiast kalafior ok. 10 min. Pierś z kurczaka kroimy w kostkę, przyprawiamy wg własnego uznania i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Pozostało jeszcze przygotować sos: jajko, śmietanę, czosnek oraz dwie garści startego sera mieszamy dokładnie za pomocą blendera.
Na dno naczynia żaroodpornego, które uprzednio posmarowaliśmy masłem oraz posypaliśmy bułką tartą,  wrzucamy ugotowany makaron, polewamy sosem, następnie układamy kurczaka, brokuła i kalafiora, kolejny raz polewamy sosem i posypujemy startym serem.
 Całość wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 220 st na 30 min.





poniedziałek, 27 stycznia 2014

Obiad przed sesją- kokardki z kurczakiem w sosie jogurtowo-musztardowym z pieczarkami


Kolejny dzień bliżej do sesji, a ja o dziwo jestem pełna entuzjazmu! Nie wiem czy to ten śnieg za oknem czy świadomość, że jeszcze tylko dwa tygodnie i nareszcie będą ferie, na które z utęsknieniem czekam. Perspektywa wędrówki górskiej niewątpliwie zachęca mnie do działania. 
Jednak nie samą nauką człowiek żyje, dlatego pochwalę się Wam moim dzisiejszym obiadkiem. Kurczak w sosie jogurtowo- musztardowym z pieczarkami powalił mnie z nóg! A Wy co jecie na obiad? :)


 Składniki:
  - makaron kokardki
    - pierś z kurczaka
   - 20 dag pieczarek    
- 1 cebula czerwona
- 1/2 opakowania jogurtu naturalnego
- 3-4 łyżki musztardy
- natka pietruszki
- pieprz, sól
- oliwa

Wykonanie:
Zaczynamy od przygotowania wszystkiego, co wymaga smażenia. Najpierw płukamy i osuszamy pierś z kurczaka, kroimy ją w kostkę, przyprawiamy i okrapiamy odrobina oliwy. Odstawiamy na kilka minut. Pieczarki i cebulę obieramy i również  kroimy w kostkę Na rozgrzaną patelnię wrzucamy najpierw cebulę, powinna się zeszkli i dopiero wtedy dodajemy pieczarki. Gdy pieczarki będą gotowe przekładamy zawartość patelni do miseczki, a na patelnię wrzucamy kurczaka. Smażymy go aż się zarumieni.
Gdy kurczak będzie gotowy wrzucamy do niego cebulkę z pieczarkami i zalewamy przygotowanym wcześniej sosem jogurtowo- musztardowym (łączymy jogurt naturalny z musztardą i dokładnie mieszamy, przyprawiamy solą i pieprzem) i nastawiamy na większy palnik, żeby się zagotował, po momencie zagotowania zmniejszamy gaz.
W międzyczasie przygotowywania kurczaka możemy ugotować makaron wg instrukcji na opakowaniu, a także posiekać pietruszkę, która potrzebna będzie nam do dekoracji dania. 



poniedziałek, 16 grudnia 2013

Studenckie spotkanie świąteczne

Coraz bliżej Święta...., każdy chce poczuć choć odrobinę ich magii i klimatu, ale oprócz miliona światełek rozświetlających galerie handlowe, choinek porozstawianych po mieście i jarmarku na Rynku nic nie wskazuje na ich przyjście. Codziennie obserwuję ludzi, którzy są smutni, zaganiani. Każdy z suchawkami w uszach, gdzieś pędzi. Może warto na chwilę się zatrzymać i zamiast na świąteczne zakupy do galerii pójść do Kościoła na roraty, albo po prostu posiedzieć chwilę w ciszy i zastanowić się nad tym jakie te Święta mają być, czy najważniejsze jest to co będzie na stole, pod choinką. Czy to kto będzie koło mnie. 

W ramach poszukiwania magii Świąt spotykamy się dzisiaj na świątecznie aby "zacieśnić" więzi koleżeńskie, porozmawiać, pośmiać się. Tak po prostu!!! Warto pamiętać o ludziach nas otaczających. 
Moim wkładem w część gastronomiczną spotkania będzie...hmmmm nie wiem jak nazwać tą potrawę, ponieważ już zdążyłam się dowiedzieć, że w każdej części Polki nosi ona inną nazwę, więc nazwę ją po prostu makaronem z makiem i bakaliami :)

Składniki:
- 3/4 opakowania makaronu (łazanek)
- 1/2 puszki masy makowej
- garść orzechów włoskich
- garść moreli
- garść rodzynek
- 1/2 opakowania skórki z pomarańczy
- 2 łyżki masla
- 4-5 łyżek miodu



Wykonanie:
Jeśli dysponujecie maszynką do mielenia i czasem to możecie sami pokusić się o przygotowanie masy makowej. Wystarcz zaparzyć mak w garnuszku, po wystudzeniu dwa razy przemielić i dodać do niego ulubione bakalie. Ja niestety nie posiadam maszynki, więc jak od trzech lat kupuję gotową masę w puszcze. Na początku gotujemy makaron, siekamy bakalie. Po ugotowaniu odcedzamy go i polewamy zimną wodą, aby makaron się nie posklejał. Wrzucamy go z powrotem do garnka, dodajemy masło i masę makową. Następnie dorzucamy posiekane bakalie i miód. Dokładnie mieszamy i przekładamy do miski.





środa, 30 października 2013

Sałatka na wynos- makaron, ziarna i feta

Wstaje rano i schemat wygląda mniej więcej tak: kuchnia, łazienka, kuchnia, łazienka i wyjście. Ostatnimi czynnościami jakie wykonuję przed wyjściem z mieszkania to umycie zębów i zapakowanie do torebki mojego II śniadania. Tym razem w pudełku znalazła się przygotowana wczoraj sałatka z makaronem, ziarnami oraz serem.


Składniki:
- garść makaronu (w moim pudełku jest wymieszany świderki z penne)
- 2 łyżki ziaren słonecznika
- 2 łyżki pestek z dyni
- 3 orzechy włoskie
- 1/4 opakowania sera feta
- kilka liści świeżej bazyli
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka oleju ze słonecznika Zielona Nuta
- opcjonalnie kilka owoców suszonej żurawiny


 Wykonanie:
Zaczynamy od nastawienia wody na makaron. Następnie na suchej, teflonowej patelni prażymy ziarna słonecznika i dyni. Siekamy orzechy oraz kroimy w kostkę ser feta.Ugotowany makaron cedzimy, zalewamy zimną woda i wrzucamy do minki.


 Do makaronu dodajemy uprażone ziarna oraz posiekane orzechy. Na koniec przygotowujemy sos, mieszając łyżkę oleju ze słonecznika, miodu oraz łyżkę soku z cytryny z posiekanymi listkami bazylii.


Zalewamy sosem sałatkę i wrzucamy pokrojony ser. 


Przesypujemy sałatkę do pudełka i szczelnie zamykamy. Można na wierzch jeszcze poukładać suszone owoce żurawiny, ale to już zależy od upodobań i odwagi w łączeniu smaków. Osobiście mogę powiedzieć, że całkiem nieźle smak słodkiej żurawiny połączył się ze słonym serem.



poniedziałek, 28 października 2013

Ugotujmy coś razem... part 3- nadziewane sosem bolognese muszle podawane na rukoli

Kolejne spotkanie z Angeliką i kolejne pyszności na naszych talerzach. Muszę przyznać, że wspólne gotowanie to niebywała frajda. Oprócz tego, że praca idzie dwa razy szybciej to jeszcze można naładować się niesamowicie wielką dawkę pozytywnej energii. Z naszej współpracy powstało coś oto takiego :)


Identycznie jak ostatnim razem nie byłyśmy do końca pewne, co takiego znajdzie się w garach, ale po błyskawicznej burzy mózgów opracowałyśmy plan. Realizację zaczęłyśmy od przechadzki do  Almy, gdzie  znalazłyśmy się między regałami z makaronami. Spędziłyśmy tam dośśśććć długą chwilę rozmyślając nad kształtem, kolorem. W końcu po spakowaniu do kosza niezbędnych produktów ruszyłyśmy do mojej kuchni.


Składniki:
- 1 opakowanie makaronu muszli
- 1 opakowanie rukoli
- 30 dag mięsa mielonego
- słoiczek koncentratu pomidorowego
- 20 dag sera żółtego 
- 2 ząbki czosnku
- 1 cebula czerwona
- przyprawy (pieprz, sól, chilli, zioła prowansalskie)


Wykonanie:
Zaczęłyśmy od przygotowania sosu bolognese: Angelika zajęła się czosnkiem, ja natomiast cebulą. Nie powiem po raz kolejny wzruszyłam się obierając ją i krojąc. Wiele łez poleciało,  ale koniec końców i tak powędrowała ona na patelnię razem z czosnkiem.


Na podsmażony czosnek i cebulę wrzuciłyśmy mięso mielone, jako świadoma konsumentka wybrałam sklep, w którym na moich oczach pani zmieliła kawałek karczku, dzięki czemu miałam pewność, że mięso jest mięsem. Mięso dusiłyśmy w garnku ok. 10-15 min. Następnie dodałyśmy cały słoiczek koncentratu pomidorowego, 1 łyżeczkę pieprzu indyjskiego (trochę przesadziłyśmy) oraz 1/2 łyżeczki chilli.


W czasie kiedy mięso się dusiło ugotowałyśmy makaronowe muszle, należy uważać, żeby ich nie rozgotować. Nie można zapomnieć o opłukaniu makaronu zaraz po odcedzeniu, inaczej nam się poskleja. 
Ostatni etap poszedł najszybciej. Wystarczyło natłuścić dno naczynia żaroodpornego  oliwą z oliwek i układać nadziane muszle. Całość posypałyśmy startym żółtym serem i wstawiłyśmy do mikrofali. Funkcja piekarnika 300 st. przez 6 min. 



 

Danie wyszło wyśmienite, może tylko odrobinę za ostre. Niezbędnym elementem okazała się szklanka wody. Po takim posiłku spokojnie można było przejść do projektu, o którym mam nadzieję niedługo usłyszycie :)




PS. Przeglądają galerię natrafiłam na zdjęcia zrobione równo rok temu :) Ocieplenie klimatu to chyba nie ściema :P