Wczoraj wraz z siostrą, szwagrem i ich znajomymi postanowiliśmy aktywnie spędzić sobotę :) Naszym celem było zdobycie Śnieżki. Podróż rozpoczęła się bardzo wcześnie, ale było warto!
Zapakowaliśmy plecami i ruszyliśmy na górskie szlaki. Jestem pod wielkim wrażeniem widoków, które mieliśmy okazję podziwiać po drodze. Mroźne powietrze, świecące słońce i śnieg w okół nas to wymarzone warunki do zdobywania szczytów.
Zawartość plecaka: II śniadanie w schronisku Dom Śląski.
Przy takim pejzażu bułka z gorącą herbatą smakują jak dania z najlepszych kuchni.
Schronisko na Śnieżce.
Bajkowa sceneria. Nie taka zima zła jak ją malują :)
Za dwie godziny wsiadam do pociągu. Jestem optymistką, więc wierzę, że nie usłyszę z megafonu na peronie przesympatycznego głosu pani informującej mnie, że Przemysław jest opóźniony o magiczne 65 min :P Swoją drogą zawsze zastanawiało mnie, dlaczego czas opóźnienia jest podawany w minutach, a nie godzinach. Kiedy spóźnienie dochodzi do abstrakcyjnej liczby 468 minut, człowiek jest w takim szoku, że trudno mu obliczyć, ile będzie czekał, wie jedynie, że dzisiaj do domu nie dojedzie :) Ale wracając do sedna. Niewątpliwie przede mną długa podróż, dlatego obok mojego kochanego sudoku i książki przydałoby się zapakować do plecaka II śniadanie. Pomyślałam o takich oto propozycjach. Sama jeszcze nie wiem, co wybiorę. A Wy, który zestaw bylibyście skłonni zabrać?
Opcja I : Kawa, baton, marchewka,kanapka
Opcja II : Maślanka, pomarańcza, banan, ciastko francuskie z wiśnią
Opcja II : Sok, wafelek czekoladowy, jabłko, sałatka
Do pociągu także obowiązkowo zabieram Killersów :)