wtorek, 24 września 2013

Coś z kuchni włoskiej... tiramisu

Od rana zamknęłam się w kuchni, aby przygotować niespodziankę dla mojego gościa oraz domowników. Nie ma większej nagrody niż uśmiech na twarzach najbliższych, którzy docenią to co dla nich upichciłam. A, że w te jesienne, szare dni potrzebujemy dużo radości i optymizmu muszę postarać się jeszcze bardziej, dlatego zrobiłam - już wczoraj wieczorem - tradycyjne włoskie tiramisu. Podobno tiramisu jest najlepsze dzień po zrobieniu. Dzisiaj pozostało mi już tylko wykończenie. Przepis znalazłam na blogu Kwestia Smaku. Troszeczkę go zmodyfikowałam, ale ostatecznie wszystko wyszło jak powinno. Oczywiście na słodkościach się nie skończy, w piekarniku wyląduje dzisiaj zapiekanka z makaronem i warzywami :) Mniammmm....

Składniki na tiramisu:
- 4 jajka
- 250 g sera mascarpone
- 4 łyżki cukru
- 4 łyżki kawy rozpuszczalnej
- 250 ml wrzątku
- 50 ml Brandy
- 1 opakowanie biszkoptów (180 g Rodine Biszkopty)
- 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
- szczypta soli

Wykonanie: 
(zdecydowałam się na pucharki, nie na ciasto)
Żółtka ucieramy z 2 łyżkami cukru za pomocą miksera (zgodnie z przepisem poświęciłam na to 15 min) do momentu aż masa będzie jednolita i puszysta. Następnie dodajemy po łyżce sera mascarpone i mieszamy ręcznie.
Aby nadać puszystości masie i zwiększyć jej objętość dodajemy do masy mascarpone ubite na sztywną pianę białka. Jeśli nie udało nam się ubić białek na sztywną pianę to nie łączymy jej z masą z żółtek i sera, gdyż stanie się wodnista i bezużyteczna. 
Kawę rozpuszczamy w kubku, przelewamy do miski i łączymy z Brandy dokładnie mieszamy i pozostawiamy do wystudzenia. Kiedy jest już chłodna maczamy w niej biszkopty (tak, aby nie rozmiękły) i układamy na spodzie pucharków, następnie kładziemy warstwę kremu oraz pokrycie z czekolady startej na drobnym sitku tarki. Powtarzamy czynność. Gotowe pucharki nakrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum 5 godz.






Oczywiście jest i muzyka w tle......
inspiracja do gotowania :)


poniedziałek, 23 września 2013

Rodzinne popołudnie z zakręconym tortem pomarańczowym

Ze zniecierpliwieniem czekam na pośniadaniową kawę, ponieważ kawałek tego cuda osłodzi mi dzisiejszy dzień :) 

Kolejny torcik wylądował wczoraj na moim stole. Jak wszyscy dobrze wiemy przy niedzieli musi być wyjątkowo i elegancko, dlatego podałam moim bliskim lekki w smaku tort kakaowo- pomarańczowy. Pracy przy nim sporo, ale miny gości, kiedy pierwszy kawałek został wyciągnięty... BEZCENNE :) To, co wzbudza zachwyt i zaskakuje smakoszy to wnętrze ciasta, które jest ułożone w pionie a nie tradycyjnie w poziomie. A mnie cieszy....ich uśmiech, gwar rozmów przy niedzielnym stole i zapach świeżo zaparzonej kawy:) Inspiracją do wykonania ciasta był wpis, który znajdziecie TUTAJ.

Składniki na biszkopta 
(2 blaszki: 36x25 i 31x25): 
- 6 jajek
- 100 g cukru
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- szczypta soli
- 200 g mąki pszennej
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 i 1/2 łyżki kakaa
- 4 łyżki przegotowanej zimnej wody

Wykonanie:
Białka oddzielamy od żółtek
i ubijamy z solą oraz wodą na sztywną pianę. Cały czas mieszając dodajemy po łyżce cukru, a następnie po jednym żółtku. 
Mąkę, proszek do pieczenia, kakao mieszamy razem w misce, a następnie przesiewamy do masy jajecznej. Możemy użyć miksera, ale na małych obrotach. Całość wylewamy na natłuszczone oraz wyłożone pergaminem blaszki, wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 st. Pieczemy przez 10-12 min. Po wyciągnięciu od razu wykładamy biszkopt, ściągamy papier. Zostawiamy do wystudzenia na ścierce posypanej cukrem. 


Składniki na masę pomarańczowo- jajeczną:
- 4 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku
- 4 pomarańcze
- 4 żółtka
- 75 g cukru
- 600 ml śmietany 30%
- * sok pomarańczowy

 * sok może okazać się niepotrzebny jeśli pomarańcze są bardzo soczyste

Wykonanie:
1. Na początek możemy zabrać się za pomarańcze. Z dwóch wyciskamy sok i wlewamy do szklanki. Potrzebujemy 250 ml soku, więc jeśli pomarańcze są suche musimy dopełnić szklankę sokiem z kartonu. Trzecią pomarańcze filetujemy i miąższ kroimy na drobne kawałeczki. Czwarty owoc posłuży nam do dekoracji (możemy drobniutko pokroić skórkę, zalać miodem oraz odrobiną alkoholu lub zetrzeć skórkę na tarce). 
2. Po zakończeniu pracy z pomarańczami zabieramy się za ucieranie żółtek z cukrem. Możemy użyć miksera, ale na małych obrotach. Kiedy masa stanie się jednolita i kryształki cukru nie będą wyczuwalne wlewamy do jajek sok pomarańczowy oraz rozpuszczoną w 4 łyżkach wrzątku żelatynę. Całość wkładamy do lodówki. 
3. Od razu po wstawieniu masy pomarańczowo- jajecznej do lodówki zabieramy się do ubijania kremówki, do której możemy dodać 1,5 łyżeczki rozpuszczonej żelatyny, aby masa była stabilna. Moje osobiste doświadczenia wskazują, że najlepiej ubija się śmietana 30% z kartoników, np. (SM Gostyń 250 ml). Po przygotowaniu śmietany odkładamy 5-6 łyżek, aby posmarować wierch ciasta, a resztę łączymy ręcznie z masą pomarańczowo- jajeczną. 

Wykonanie całości:
Na wystudzone biszkopty nakładamy masę pomarańczowo- jajeczno. Masa musi być sztywna, dlatego jeśli nie do końca jesteśmy pewni czy wytrzyma ona cięcie i zwijanie, możemy wstawić jeszcze wyłożone masą biszkopty do lodówki na 10-15 min. Po wyciągnięciu tniemy biszkopty na paski o szerokości 5 cm. Musimy postarać się, aby były one równe.


Pierwszy pasek zwijamy w kółeczko i ustawiamy na środku patery. Następne paski owijamy wokoło już postawionego środka. (Ja dysponowałam 8 paskami - czterema o długości 26 cm i czterema o długości 32 cm. Środek zrobiłam z krótszego paska, następnie owinęłam go jednym paskiem o długości 32 cm). Gdy już wykorzystamy wszystkie paski możemy przewiązać tort tasiemką, aby wszystkie warstwy się do siebie "przytuliły" i nie odchodziły. Na koniec zakrywamy wierzch ciasta kremówką i wstawiamy do lodówki. 


W sumie pierwotnie na tym etapie miała się zakończyć moja przygoda z tortem, ponieważ boki podobnie jak góra miały być pokryte bitą śmietaną. Jednak zerkając do lodówki bardzo spodobała mi się wstążka, którą roboczo przewiązałam tort. Kokardka zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłam pokryć bok masą cukrową, tak, aby imitowała ona wstążkę. Należy jednak pamiętać, że chcąc wykorzystać masę cukrową ciasto musi być suche lub pokryte masą na bazie masła, ponieważ śmietana sprawi, że masa cukrowa się rozpuści :/

Do wykonania masy posłużyłam się tym PRZEPISEM. Trzeba mieć jednak na uwadze, że robiąc masę z podanych w przepisie proporcji uzyskamy ilość, która jest w stanie pokryć cały tort. Mi potrzebny był tylko pasek o długości 75 cm (obwód tortu), dlatego zmniejszyłam wielkości..... kilkukrotnie.

Składniki:
- 30 ml wody
- 2 łyżeczki żelatyny
- 50 g glukozy
- 400 g cukru pudru
- kilka kropel olejku migdałowego



Wykonanie:
Zalewamy żelatynę zimną wodą i czekamy aż napęcznieje. Następnie podgrzewamy ją cały czas mieszając i dodajemy stopniowo glukozę. W momencie gdy żelatyna i glukoza dobrze się połączą i stworzą jednolitą masę dodajemy stopniowo cukier puder. Ja wmieszałam w ciecz ok. 10 łyżek cukru pudru. Kolejno wysypałam cukier puder na stolnicę robiąc kopiec i wlałam w niego połowę zawartości z garnuszka. Pomału mieszałam palcami masę, dosypując cukier. Wyrabiamy masę do czasu aż nie będzie się lepiła palców. Kiedy możemy uformować z niej kulkę zabieramy się za wałkowanie. Jeżeli nie chcemy, aby ciasto było zbyt słodkie musimy rozwałkować bardzo cienki placek. Odmierzyłam sobie wielkości paska jaki jest na potrzebny, odcinamy i owijamy boki ciasta. Na końcu robimy kokardkę. Ja wspomogłam się tym FILMIKIEM.








Inspiracja pochodzi z blogu DOMOWE WYPIEKI.

sobota, 21 września 2013

A do meczu.... tarta z warzywami i szynką

Wczoraj rozpoczęły się Mistrzostwa Europy w Piłce Siatkowej Mężczyzn. Za nami pierwszy mecz, chociaż różnie jest oceniany, wygrany. Przyjemnie się wraca do chwil kiedy całą rodziną zasiadamy do telewizora, aby kibicować naszym. Nie ma chyba na moim osiedlu większych kibiców siatkówki niż ja i mój tato. Muszę przyznać, że jesteśmy wymagającymi fanami i nie tak łatwo przechodzi nam prze gardło znana wszystkim przyśpiewka "Nic się nie stało..." 

 Za niewiele ponad godzinę kolejny mecz, zamiast niezdrowych chipsów, paluszków i słonych orzeszków szykuje coś extra- tartę z warzywami i szynką.  
Dziś wieczorem będzie zdrowo, kolorowo i głośno. 

Ciasto jest z tego samego przepisu, który użyłam TUTAJ, tylko że zamiast cukru pudru dodałam zioła (bazylię, oregano. sól ziołową)

Składniki na ciasto:
- 2 jajka
- 30 dag mąki
- 20 dag margaryny
- zioła

Dodatki:
- brokuł
- 4 pieczarki
- 1/2 dużej cukini
- 3 średnie pomidory
- 25 dag szynki
- 20 dag sera żółtego
- 2 jajka
- świeża pietruszka
- zioła

Wykonanie:
Instrukcję na wykonanie ciasta znajdziecie w podanym powyżej linku. Po włożeniu ciasta do zamrażalnika możemy zabrać się za przygotowanie warzyw. Obieramy i podsmażamy pieczarki oraz cukinię, kroimy w kostkę paprykę, szynkę w paski, a także wstawiamy wodę na brokuła. Parzymy pomidory, aby obrać je ze skórki i kroimy w łódeczki. Trzemy na tarce ser żółty oraz siekamy pietruszkę. Wyciągamy ciasto z zamrażalki i wykładamy nim formę do tarty (ponieważ dysponuję tylko jedną formą, a ciasta wyszło sporo wyłożyłam także zwykłą blaszkę), następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 st i pieczemy przez 10 min. Po wyciągnięciu układamy wszystkie warzywa, szynkę polewamy to roztrzepanym jajkiem, a na koniec posypujemy serem żółtym. Całość wkładamy do piekarnika na 15 min. Po wyciągnięciu dekorujemy pietruszką.





Trzymajcie kciuki za naszych :)


piątek, 20 września 2013

Tarta z brzoskwiniami

Już od rana roześmiana:) Samopoczucie znacznie lepsze niż wczoraj, toteż i w kuchni można poszaleć. W całym domu unosi się zapach tarty, którą dzisiaj serwować będę z brzoskwiniami przyniesionymi z ogrodu. O wczorajszym cieście ze śliwkami możemy zapomnieć, pozostały tylko okruszki dlatego trzeba uzupełnić zapasy :)  Ciasto powstało z klasycznej proporcji 3:2:1, sprawdzone i niezawodne od lat.

Składniki:
- 20 małych brzoskwiń
- 3 żółtka
- 30 dag mąki
- 20 dag masła
- 10 dag cukru pudru
- szczypta soli

- 3 białka
- szczypta soli
- 1/4 szkl. cukru
 

Wykonanie:
Jeśli chcemy dobrze wykonać kruche ciasto musimy pamiętać, że należy skrócić jak najbardziej czas jego wyrabiania, czyli kontaktu z ciepłem naszych rąk. Dlatego najlepiej przygotowywać je na płaskiej powierzchni. 
Zatem do dzieła: zaczynamy od przesiania mąki na tortownicę, a następnie pocięcia masła w kostki i poukładania go na mące. Posługując się nożem lub widelcem łączymy składniki. Następnie dodajemy pozostałe produkty i szybko wyrabiamy. Gdy ciasto jest gotowe owijamy je w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na ok. 30 min (ponieważ ja jestem osobą z lekka niecierpliwą zawsze wkładam ciasto do zamrażalki na ok. 15 min). 
W czasie kiedy nasze ciasto się chłodzi, możemy przygotować brzoskwinie. Te które były w moim posiadaniu nie miały zbyt ładnej skórki, dlatego zalałam je wrzątkiem i odczekałam 5 min, aby się zaparzyły, dzięki temu skórka dobrze odchodziła od owocu. Następnie podzieliłam brzoskwinie na połówki i poukładałam na ręcznikach kuchennych, aby się osuszyły. 
Po wyciągnięciu ciasta z zamrażalnika wałkujemy je i wykładamy natłuszczoną i posypaną bułką tartą formę do tarty. Aby ciasto nie urosło nakłuwamy spód i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 170 st. na ok. 15 min. Po tym czasie wyciągamy formę i układamy owoce. Posypujemy je odrobiną bułki tartej, aby wchłonęła nadmiar soku. Na brzoskwinie wykłądamy pianę zrobioną z białek ubitych ze szczyptą soli i cukrem. Całość pieczemy przez 25-30 min w temperaturze 170 st.


czwartek, 19 września 2013

Kruche ciasto ze śliwkami pod pierzynką

Zamiast czekolady idąc w odwiedziny można wziąć pachnące kruche ciasto ze śliwkami. Myślę, że to dobry pomysł zwłaszcza, że  gospodarz to nie amator łakoci i potrafi docenić co dobre :) Pełna zapału wzięłam się wczoraj wieczorem do wypieków, aby ciasto było dzisiaj świeże. Jednak po przebudzeniu stwierdzam, że podobnie jak moje śliwki w cieście potrzebuje poleżeć jeszcze pod pierzynką :/

Składniki na ciasto:
- 1 kg śliwek
- 3 szkl. mąki
- 5 żółtek
- 1/4 szkl. cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 25 dag margaryny
- 2 łyżki śmietany 18%
- 1 łyżka kakao

Wykonanie:
Wszystkie składniki na ciasto (oprócz śliwek, oczywiście ;)) mieszamy razem w dużej misce. Ciasto wyrabiamy do suchej ręki, jeśli się klei można dosypać po łyżce mąki. Gotowe dzielimy na dwie części (3/4 i 1/4). Większą część wałkujemy na grubość ok. 3-4 mm i układamy w blaszce. Można pomóc sobie wałkiem nawijając na niego ciasto a później rozwijając go w blaszce. Wierz ciasta posypujemy kakaem i układamy śliwki pozbawione pestek, otwarciem do góry. Ja zasypałam śliwki 2 łyżkami cukru, ponieważ były kwaśne w smaku.

Składniki na pierzynkę:
- 4 białka
- szczypta soli
- 1/4 szkl. cukru
- 1 opakowanie budyniu śmietankowego

Wykonanie:

Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie dodajemy po łyżce cukru dokładnie mieszając. Gdy już wsypiemy cały cukier dodajemy do piany budyń.
Przykrywamy śliwki pierzynką, a na wierzchu układamy kratę z ciasta, które nam pozostało (możemy także potargać ciasto i porzucać na wierzch prawdopodobnie po upieczeniu łatwiej będzie się je kroiło).
Gotowe ciasto wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 st., pieczemy przez 1 godz. Po godzinie przykrywamy wierzch ciasta sreberkiem, aby pierzynka zbytnio się nie zbrązowiał i pieczemy jeszcze przez ok. 15 min.




To tak a propos  herbatki po góralsku, idealnej na przeziębienie :P


środa, 18 września 2013

Zapasy na zimę- buraczki z chili

Sezon na przetwory w pełni. W słoikach lądują owoce, warzywa, grzyby i wszystko, co można w nich upchać. Piwnice oraz spiżarnie pękają w szwach. I w mojej piwnicy słoiki się już nie mieszczą. Oprócz tradycyjnych receptur są też nowości. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić przepisem na buraczki z chili.
Od niepamiętnych czasów w moim domu robi się delikatne w smaku buraki doprawione kminkiem i sokiem z cytryny. Ten przepis przechwycony został od mamy chłopaka mojej siostry. Mają one wyrazisty smak, dzięki papryczce i idealnie pasują jako dodatek do jesiennych oraz zimowych potraw mięsnych z sosami.

Składniki:
- 6 kg buraczków
- 6 dużych cebul
- 1 łyżeczka papryki chili
- 1 papryka średniej wielkości
- 1 szkl. octu
- 1 szkl. cukru
- 2 łyżki soli

Wykonanie:
Buraki gotujemy, gdy są miękkie odstawiamy do wystudzenia, a następnie obieramy i trzemy na drobnym sitku. Kolejno przyrządzamy zalewę z octu, cukru i soli- mieszamy wszystkie składniki w garnuszku i doprowadzamy do wrzenia. Gotową miksturą zalewamy cebulę pokrojoną w drobną kosteczkę. Do startych buraczków dajemy paprykę drobno pokrojoną w kostkę oraz zalewę z cebulą. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawimy na 15 min. Następnie zapełniamy przygotowane słoiki i układamy do garnka, aby je zagotować. Słoiki gotowałam 30 min od chwili wrzenia.

Z powyższych proporcji wyszło mi 20 słoiczków buraczków wielkości 300 g.


wtorek, 17 września 2013

Tort kawowo-śmietanowy z borówkami

Chyba śmiało mogę ogłosić mój wrzesień MIESIĄCEM TORTÓW. Doszłam do wniosku, że warto wypróbować kilka przepisów, aby w przyszłości jeśli przyjdzie taka potrzeba piekąc tort nie bać się o efekty. Po MALINOWYM RAJU, mała niespodzianka dla wszystkich smakoszy kawy  czekoladowy tort z delikatnym kremem kawowo-śmietankowym i borówkami.

Całość, którą możecie zobaczyć na zdjęciu jest efektem wymieszania kilku przepisów, własnego doświadczenia i rad siostry.


Składniki na ciasto czekoladowe: 
- 5 średnich jajek
- szklanka mleka
- 3/4 szklanki oleju
- 1/2 szklanki cukru
- 20 dag mąki
- 5 dag kakao
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Ciasto jest prawie takie same jak w przypadku poprzedniego tortu. Wprowadziłam jedynie dwie modyfikacje. Po pierwsze dałam zdecydowanie mniej cukru, a także odpuściłam olejki aromatyczne. Tak więc, przechodząc do wykonania. Wszystkie mokre składniki mieszamy razem z cukrem w misce. Do drugiego naczynia przesiewamy mąkę, sodę, proszek oraz kakao. Kolejno łączymy suche składniki z pozostałymi i dokładnie mieszamy, nie używając miksera. Całość wlewamy do tortownicy o średnicy 23 cm wyłożonej papierem. Ciasto pieczemy ok. 1h 20min w temperaturze 170 st. Po upieczeniu wyciągamy ciasto z tortownicy i odstawiamy do wystudzenia. 


Składniki na krem kawowy:
- serek mascarpone
- 4 łyżki kawy rozpuszczalnej
- 2 łyżeczki żelatyny
- 2 łyżki cukru pudru

Wykonanie:

W jednej szklance  rozpuszczamy żelatynę w 3 łyżkach wrzątku, w drugiej natomiast kawę, także w 3 łyżkach wrzątku. Po dokładnym wymieszaniu żelatyny wlewamy do  niej kawę. Następnie wrzucamy do miski serem mascarpone i mieszamy go z cukrem puderm oraz mieszanką kawy.

Składniki na krem śmietankowy:
- 300 ml śmietany kremówki 30%
-  4 łyżki cukru pudru
- 3 łyżki żelatyny

Wykonanie:
Kremówkę z cukrem pudrem ubijamy za pomocą miksera. Kiedy jest już sztywna dodajemy przestudzoną żelatynę.

Do dekoracji:
- 30 dag borówek
- 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady.

Wykonanie całości:
Ciasto czekoladowe przecinamy na 3 części, oczywiście najpierw ścinamy górkę, która pojawiła się podczas pieczenia. Na pierwszą części nakładamy krem kawowy (zostawiamy troszeczkę, aby na wierzchu zrobić okrąg), przykrywamy i nakładamy 2/3 kremu śmietankowego. Całość (boki i górę) pokrywamy pozostałym kremem śmietankowym, a z kremu kawowego robimy okrąg (możemy użyć specjalnej maszynki lub ściąć z róg z woreczka i ). Boki tortu obsypujemy starą czekoladą, a na wierzch układamy borówki.


Tort smakuje doskonale- jest lekki i delikatny. Wyrazisty smak nadaje mu krem kawowy, który świetnie komponuje się z kremówką. Kwaśny smak owoców orzeźwia całość. Dzięki małej ilości cukru spokojnie można zjeść spory kawałek :P i nie mieć wyrzutów sumienia.
 Na szczęście zdążyłam zasmakować tego cuda w niedzielę, ponieważ od wczoraj męczy mnie ogromny katar, który pozbawił mnie czucia, zarówno smaku jak i zapachu :( Powiem szczerze, że taki stan jest uciążliwy, ponieważ pozbawił mnie wszelkiej przyjemności z jedzenia. Wszystko smakuje tak sama, a raczej nie smakuje. Mam nadzieję, że szybko to minie!!!!!



Kolejny ponury dzień....
To może coś na rozweselenie :) :) :) 
 


czwartek, 12 września 2013

Knedle ze śliwkami

Nadszedł czas na sezon śliwkowy... Ciasta, kompoty, konfitury....- same pyszności. Dzisiaj skusiłam się na zrobienie knedli, które od zawsze goszczą w moim domu w okresie letnim.

Składniki:
- 1 kg ziemniaków
- 8 łyżek mąki ziemniaczanej
- 4 łyżki mąki pszennej
- 2 jajka
- 1/2 łyżeczki soli
- 4 łyżki masła
- 2 łyżki cukru

Wykonanie:
Ugotowane ziemniaki odstawiamy i dokładnie dusimy, tak aby nie było grudek. Odstawiamy je do ostygnięcia. Kiedy będą już chłodne dodajemy mąkę ziemniaczaną, pszenną, jajka i sól. Wyrabiamy ciasto do połączenia składników. Gdy ciasto jest gotowe, dzielimy je na 3 części i formujemy wałki, z których odrywamy kawałeczki. Oderwane części rozgniatamy, na środek układamy śliwkę (połówkę lub całą w zależności jak duże knedle chcemy) i zwijamy rogi. Kształtujemy kulki. Gotowe knedle wrzucamy do wrzątku i gotujemy ok. 15 min. Po wyciągnięciu polewamy rozpuszczonym masłem i posypujemy cukrem.





środa, 11 września 2013

Udka z kurczaka w sosie piwnym

Wakacje to czas intensywnego przeglądania wszelkiego rodzaju czasopism. Ostatnio w moje ręce wpadł miesięcznik, w którym znalazłam artykuł o tradycyjnych polskich mięsach w piwie. Podano w nim kilka przepisów, jednak mnie zainteresował jeden- UDKA RYŃSKIE W SOSIE PIWNYM. Pomysł na obiad jest, nic tylko wziąć się do roboty:)

Składniki:
- 3 udka z kurczaka
- 1 szklanka piwa jasnego
- 2 łyżki miodu
- 2 łyżki musztardy ostrej (np. rosyjskiej lub dijon)
- szczypta cukru
- olej
- przyprawy (sól, pieprz)

Wykonanie:
Zaczynamy od umycia w wysuszenia udek. Następnie wkładamy je do rondla i smażymy do zarumienienia. Pod koniec smażenia dodajemy drobno posiekaną cebulę i zakrywamy rondel, aby się poddusiła. W tym czasie przygotowujemy sos. Do wysokiego naczynia wlewamy szklankę piwa i dodajemy po dwie łyżki miodu i musztardy, cukier oraz pozostałe przyprawy- dokładnie mieszamy. Gotowym sosem zalewamy udka i dusimy ok. 30 min. Do mięsa idealnie pasują pieczone ziemniaczki.



A tak z innej beczki, chociaż niewątpliwie temat kulinarny w postaci kanapek i innego spożywczego ekwipunku się z nim łączy. Ostatni weekend spędziłam w wyjątkowych miejscach w wyjątkowym towarzystwie. Pomimo kilku kryzysów podczas, których pojawiło się pytanie czy warto męczyć się wchodząc pod te "pi..." góry. Pojawiała się jedna jedyna odpowiedź- OCZYWIŚCIE, ŻE TAK. Wystarczy spojrzeć w lewo, spojrzeć w prawo, a uśmiech na twarzy oraz zachwyt w oczach pojawia się automatycznie, aż dech zapiera. Ze wszystkich wędrówek po szlakach pozostają wspomnienia, które rozgrzewają w tak ponury dzień jak dziś.....